Mam na imię Magda. Mam od dziś 16 lat. Moje życie wciąż można dostosować do marzeń. Tylko czy warto ryzykować utratę życia dla marzeń? Czy starczy mi czasu?
piątek, 2 stycznia 2015
Marzenia mechanizmem napędzającym życie
Marzenia ma każdy. Włochy, Wenecja, nowy rower, wymarzony chłopak, powrót do zdrowia. Jedne marzenia są bardziej realne, inne mniej. Ale po co one w ogóle są? Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak wyglądałoby życie bez marzeń? Prawdopodobnie by go nie było. Jak to? ... Wyobraźcie sobie, hmm.. takiego przeciętnego Kowalskiego (nie żebym miała coś do wszystkich Kowalskich świata). W wieku kilku lat, taki Kowalski zaczyna mieć jakąś wizję przyszłości... Widzi dzieci w piaskownicy, mówiące o tym, że chcą być żołnierzami, księżniczkami, lekarzami.. I postanawia zostać pilotem, latać po świecie. Z wiekiem wizje ludzi zmieniają się, ale jego nie. Wizja latania jest jego marzeniem, napędza go do rozpoczęcia kolejnego dnia. Rozumiecie? Gdyby nie miał marzenia, nie wiedziałby jaki jest sens jego życia. Ale marzenia nie zawsze idą w parze z rzeczywistością. Dlatego rzeczywistość trzeba cały czas kreować, dostosowywać do marzeń, urzeczywistniać je. Życie jest jak taka modelina, trzeba je wyrabiać w palcach, dopóki nie zastygło. A gdy już zastygnie? Cóż, wtedy to chyba jest czas na zmienianie marzeń ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)